niedziela, 31 stycznia 2016

Marta czy to ty ?

               Rozdział dwudziesty ósmy 

- Nie wiem czy jesteśmy gotowe - odparła niepewnym głosem Vanessa
- Dziewczynki proszę was jasne że jesteście, chodźcie lecimy 
Leciały tylko one trzy bez żadnej pomocy dwie nastolatki musiały pokonać sama królową czarownic.
Weszły do zamku na środku stał złowieszczy tron pełny szpiczastych kolców, tak bardzo przyciągał uwagę że reszta sali nie miała już znaczenia. Ma środku tronu siedziała ich ciotka. 
- Liliano, Vanesso, Lizo widzę że w końcu przyszłyście ! 
- Przyszłyśmy cie pokonać ! - krzyknęła 
- A więc na co czekacie ? 
Vanessa zgromadziła świetlistą kule i skierowała ją na czarownicę rozległ się wielki huk kula dymu poleciała prosto na czarownice. Kiedy już pył osiadł okazało  się że czarownica nie ma ani zadrapania.
- Jak ona to zrobiła ? - spytała Lili
- Jestem odporna na wasze zaklęcia ! - złowieszczo roześmiała się królowa
- Co teraz ? - spytała
- Teraz moja kolej ! - krzyknęła czarownica
Z jej dłoni wydobyły się dwa zielone płomienie, oczy zalśniły fioletowym blaskiem. Ciotka bez wahania skierowała moc na dziewczyny. Promień odepchnął je na drugi koniec sali. Wydawało się że te już koniec kiedy stało się coś nieoczekiwanego. Przez wybite okno wleciała prawdziwa królowa tego świata.
- Mama ! - wrzasnęły dziewczynki równocześnie
- Ale jak to przecież ty nie żyjesz, zabiłam cie !? - zdziwiła się siostra
-  Erabel czy nie pamiętasz dawnej obietnicy naszych przodków ? Tam gdzie życie niewinnej osoby zostanie zrujnowane po paru miesiącach będzie odbudowane !
I ni z tą ni z owąt na jej rękach pojawił się jakiś pył który pofrunął na czarownice ! A ona padła na ziemie jak zabita
- Dziewczynki mamy 2 godziny na uwolnienie Marty !
- Zaraz, zaraz jakiej Marty ? - spytała Lili
- Marta to córka Erabel mieszka głęboko w lochach i nikt  nie wiem o jej istnieniu ponieważ zaraz po jej narodzeniu wasza ciotka porzuciła ją w lochach. Marta jest rok starsza od was. Wiem dokładnie gdzie jest musimy ją uwolnić! A ona zrobi resztę w czasie kiedy ona będzie walczyć wszystkie światy się zatrzymają i tylko one będę mogły się poruszać, walczyć, pamiętać co w ogóle się stało. Kiedy Marta wygra wszyscy wrócimy na ziemię. A ona obejmie rządy w królestwie czarodzieje. Aż boję się pomyśleć co będzie kiedy przegra ! A tymczasem musimy ją uwolnić !
- Dobrze - odparły dziewczynki pełne entuzjazmu
- Mamo ! Ale przecież przepowiednia mówi że to ja mam pokonać ciotkę - odparła Lili
- Nie moja kochana, przepowiednia mówi że pokona ją niewiarygodnie silna, zdolna, młoda dziewczyna !
Te słowa trochę przygnębiły Lili ale to nie czas na to żeby się smucić trzeba uwolnić Martę !
Ten sam korytarz który mijała Lili kiedy prowadzono ją do lochu. Nagle mama dziewczyn powiedziała
- Lili daj amulet który dostałaś ode mnie
Dziewczyna posłusznie wykonała polecenie. A królowa przyłożyła go do muru w którym natychmiast pojawił się otwór na kształt naszyjnika ! Chwile to trwało. a Liliana w tym czasie zagadnęła mamę
- Skoro nie jestem wybranką, czemu wszyscy i nawet ty obdarzają mnie taką mocą ?
- Bo wszyscy nawet ja do momentu kiedy straciłam życie byli przekonani że to właśnie ty jesteś wybranką. A jak to się stało że ja nie pamiętałam? Tego sama nie wiem ale podejrzewam że Erabel wymazała mi to wspomnienie
Dalej nie było czasu rozmyślać bo mur automatycznie się przesunął a za nim siedziała Marta. Wyglądała cudownie
- Ciociu nareszcie przyszłaś a to kto ?
- To moje córki Liliana i Vanessa. Marto musisz stoczyć walkę!
- To już ?
- Tak proszę ten amulet poprowadzi cię do sali gdzie przebywa twoja mama !
- Dobrze a wy tu zostańcie za jakiś czas tu wrócę.
( A więc tak jak powiedziała mama Lili i Vanessy. Czas się dla nich zatrzymał. Nie wiadomo ile trwała walka ale kiedy się zakończyła Marta z godnie z obietnicą wróciła po rodzinę )
- Wygrałyśmy !
Radość dziewczyn nie miała końca. Królowa wróciła na ziemię odebrała Lili z domu dziecka i zamieszkały wszystkie razem na wsi. Martą opiekuje się mama Vanessy ( ta która ja udawała ) razem rządzą teraz już światem czarodziejek. A po Erabel słuch zaginął

Koniec  

Dziękuje że byliście ze mną do końca ! To wy dawaliście mi siłę na pisanie tego bloga. Dziękuje jeszcze raz. O szczegółach dowiecie się w kolejnym poście ! :) 



czwartek, 31 grudnia 2015

Historia Alex

Za 5000 wyświetleń mała historia. Co 5000 wyświetleń rozdział nowej historii .

Alex najbardziej ze wszystkich pór roku lubiła lato, gdy świat ogarniało ciepło zjawiał się ognisty smok. Nie była pewna czy to słońce przywabia smoka, czy smok przywabia ciepło. Takie pytanie często zadawała sobie jej siostra Alicja, który miał 14 lat czyli 2 lata więcej od niej i jej ciekawość była niewyczerpana.Alex podobne sprawy nie obchodziły. Do szczęścia wystarczyło jej by ciepło, słońce i smok zjawiły się o właściwej porze. Zawsze wiedziała, kiedy należy się ich spodziewać, dlatego że miała w tedy urodziny. Była letnim dzieckiem, urodzonym podczas upałów tak strasznych że gorszych nie pamięta nawet stara Lena, która mieszkała w sąsiednim domu i sięgała pamięcią czasów gdy nikt z obecnie żyjących jeszcze się nie narodził. Ludzie do dzisiaj opowiadali o tych upałach. Alex często o tym słyszała. Mówili też że upał zabił jej matkę. Gdy Alex się narodziła jej skora była jasno brązowa i ciepła. I przez wszystkie lata życia wcale nie zrobiła się zimniejsza. Lato jej dotknęło , zostawiła na niejj swój ślad i od tej pory Alex należała do niej .To prawda że zawsze lubiła trzymać się na uboczu. Ale była bardzo śmiałą małą dziewczynką i często miała ochotę bawić się z innymi. Ludzie przyznawali że jest piękna ale na dziwny odległy sposób. Uśmiech nigdy nie schodził jej z twarzy. Nikt nigdy nie widział żeby płakała. Raz kiedy miała 5 lat nadepnęła na gwóźdź. Przebił jej stopę na wylot , lecz nie krzyknęła ani się nie rozpłakała. Wyjęła nogę i wróciła o domu 
- Tato , skaleczyłam się - powiedziała - Nie dla niej były humorki zwykłych dzieci 

Przemiana !!!

                   Rozdział dwudziesty szósty 

Kiedy wieść o pomocy czarodziejkom rozniosła się już po całej szkole. Do pokoju dziewcząt wbiegła pani Crown, była wściekła 
- Co wam odbiło pomoc czarodziejkom !!! Czy wy nie wiecie że to bardziej skomplikowane niż tylko uzbieranie mocy ! Trzeba przenieść się do czasów ich prababek, wcześniej zdobyć to wspomnienie pokazać im, i przekonać żeby zdjęły klątwę z potomstwa. Po drodze do narodzenia obecnych czarodziejek może się wszystko zmienić ! - krzyczała pani Liza
- A więc na co czekamy ? - spytała Lili
- Ty nic nie rozumiesz Lilianko. Do przeniesienia się w czasie potrzebny jest amulet waszej matki
- Czy to ten ? - mówiąc o pokazała naszyjnik
- Tak, skąd go masz ? - pytała pani dyrektor
- Dostałam od mamy przed jej śmiercią
- Liliano posiadasz najpotężniejszy amulet w dziejach całego świata czarownic. A więc nie ma na co czekać zbierzcie różdżki wszystkich chętnych ja zrobię resztę.
Dziewczyny wykonały polecenie. Pani dyrektor wyssała z nich moc i za pomocą teleportu poleciała do dawnych czasów. Przyniosła z przeszłości zdjęcia prababek
Ogniem władała Amanda, na planecie Ziemi zrobiła karierę modelki
Mirabel była syreną i wodną królową













Ziemią władała Evie była w połowie zła ale przyjaciółki jej nie opuściły aż do czasu wielkiej kutni



















A powietrzem władała Ariana to był pół człowiek pół upadły anioł















- Teraz już nic nie stoi na przeszkodzie pokonania waszej ciotki ale musicie w tym pomóc - powiedziała dyrektorka
- Dobrze
- Myślę że w walce przydadzą się wam smoki, one zwiększą waszą moc. Mam ją tutaj. - Pokazała czerwoną szkatułkę, otworzyła ją a ze środka wyleciały dra płomienie niebieski i czerwony. Wsiąkły w bliźniaczki. Jeszcze coś zwiększyłam waszą moc. To trochę zmieniło wasz wygląd
Liliana
Vanessa

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Świąteczna historyjka !!!

                                          ŚWIĘTA !

Ponieważ już nie długo Święta z tej okazji życzę wszystkim moim czytelnikom : Zdrowia , weny twórczej, szczęścia, więcej czytelników, masy wyświetleń, żeby Mikołaj zapukał do waszych drzwi , zero hejtów , i czego tam sobie wymarzycie ........... 



                                             Świąteczna historyjka 
 Sześć lat temu siedziałyśmy razem z moją przyjaciółką przy wigilijnym stole. W tedy byłyśmy bezdomne. Mieszkałyśmy w opuszczonym małym domu. Pełno tam było starych mebli. I my jako 16 latki fakt że ubogie na naszym stole znalazł się tylko opłatek, kawałek ciasta, chleb, napój, wędlina. Ale dla nas święta były szczególnym świętem pomimo że dzień za dniem był coraz cięższy ja z Justyną podchodziłyśmy do tego z entuzjastyczny sposób. Na ogół ja pracowałam w pobliskiej willi jako sprzątaczka przez 6 godzin dziennie. A moja kumpela w dużym domu ale tylko 4 godziny. Później w czasie kiedy ja jeszcze sprzątam Justyna gotuje w pobliskiej knajpie. A potem przychodzimy do domu robimy jakiś skromny obiad. I tak leci dzień za dniem. A więc wigilia to czas kiedy nie pracujemy. Rozmawiamy czasem zdarzy się że wyjdziemy, posiedzimy na ławce przy blasku choinki. Tym razem było inaczej usłyszałyśmy jak coś a może ktoś chodzi po dachu. Postanowiłyśmy że zostaniemy w środku. Ktoś zapukał do drzwi 
- Proszę ! - drzwi się otworzyły jednak nikt nie wszedł wyjrzałam przez próg ale nikogo nie było zamknęłam więc drzwi. Znowu ktoś zapukał 
- Proszę ! - krzyknęła Justyna po czym pobiegła do drzwi 
- Dobry wieczór - w progu stanęła starsza pani 
- Dobry wieczór - odparłyśmy 
- Dzieci jestem Pani Klara. Te święta spędzam sama. Mam prośbę czy te wigilie mogłabym spędzić z wami ?
- Oczywiście poczęstujemy panią. Ale nas nie za dobrze się wiedzie więc wigilia skromna.- odparłam
Usiadłyśmy do stołu. Nagle pani wstała uniosła się w górę. I zamieniła się w małą dziewczynką która była ubrana jak malusieńki Elf . 

   

- Dziękuje że mnie ugościłyście w zamian za to dam wam prawdziwy dom.
- Dziękujemy - odparłyśmy 
- A więc na co czekacie idźcie prędko do nowego domu jest tram z rogiem. 
Od tej pory wieżę w magie świąt. Może i wam się coś podobnego przytrafi ? Tego wam życzę ! ♥♥♥

                                                                                                      Gorąco pozdrawiam 

sobota, 21 listopada 2015

Pomóżmy czarodziejką żywiołów !!!

                           Rozdział dwudziesty piąty 

Biegły do szkoły tak szybko jak tylko mogły. W pośpiechu weszły do budynku i pobiegły do pani dyrektor. Opisały jej całe zdarzenie. Ona zareagowała na to bardzo niespokojnie krzyknęła
- Oddajcie mi ten kieł !
Dziewczynki posłusznie wykonały polecenie
- Słuchajcie ten kieł jest waszej ciotki. Jest on jednym z zatrutych wisiorów, powoduje że w ciągu czterech godzin noszenia go przy sobie stajesz po stronie zła. Dlatego że miałyście go przy sobie przez dłuższy czas pójdziecie razem ze mną go spalić !
- Dobrze - odparły
- A więc chodźcie za mną
Przemierzały głąb lasu aż w końcu dotarły do potężnego drzewa. Nauczycielka wyszeptała coś do lekko oderwanej kory rośliny. Nagle wszystkie uniosły się w powietrze na sam szczyt zieleni. I wpadły tak jak by w korę ale ona rozchodziła się w dwie strony niczym rozwidlenie dróg. Nagle przed nimi stanęła jakaś postać
- Witam cię Lusijo, przybywam tu z dwoma uczennicami ponieważ zostały w połowie zatrute przez jeden z siedmiu kłów. Chciałabym abyś go spaliła ! - mówiła dyrektorka, ale nagle przerwała jej Lili
- A czy nie mogłyśmy do zwyczajnie spalić ?
- Widzisz dziecko, mój ogień jest zaczarowany, Lizo czy nie uczyłaś ich jeszcze o czterech amuletach i o czterech czarodziejkach żywiołów ? W takim razie usiądźcie opowiem wam o wszystkim. W magicznym lesie mieszkają różne dziwne zwierzęta oraz czarodziejki. Są one cztery: Ziemia, powietrze, woda i ogień wszystkie bardzo potężne razem mogłyby pokonać waszą ciotkę
- W takim razie czemu tego nie zrobią ?
- Ponieważ nasze prababki pokłóciły się dawno temu i od tej pory żadna się do siebie nie odezwała.
- Ale o co się pokłóciły ? - spytała Vanessa
- Pokłócił się o męża mojej prababki , każda chciała mieć go wyłącznie dla siebie. Ale potem prababcia przyłapał go na zdradzie z ziemianką. Próbowała wytłumaczyć to przyjaciółką ale one nie wierzyły jej od tej pory nasze babki, matki i następne pokolenie czyli my jesteśmy skłócone
- Czy to nie głupie ? Przecież to było dawno, razem możecie pokonać zło a wy się na siebie obrażacie!
- Może to głupie ale jeśli któraś złamałaby to co nakazała prababka straciłaby moc a tego nie chcemy.
- W takim razie rozumiem was - odparła Lili
- Dobrze nie czas na wspominanie przeszłości lepiej spalmy kieł.
Uczyniły to bardzo sprawnie kiedy z amuletu pozostał tylko proch z dusz dziewcząt wyleciał czarny dym.
- Dziękujemy za pomoc do widzenia
- Do zobaczenia - odparła Lusija
Kiedy wracały do domu Lili odparła
- Wiesz żal mi tych czarodziejek nie mogą się pojednać przez prababki
- Bo widzisz los tak potężnych osób często jest zły - odparła siostra
- A gdyby użyć naszych różdżek to nie złamało by to zaklęcia ?
- Wiesz Lili nasza moc nie wystarcza - tłumaczyła Vanessa
- A gdyby zebrać wszystkich z całej szkoły to by wystarczyło ?
- Pewnie tak ale nie wszyscy będą chcieli - mówiła bliźniaczka
- Nie martw się zrobię tak żeby chcieli
 Dotarły do szkoły. Lili od razu usiadła przy biurku i zaczęła robić coś innego. Za pare godzin szkoła tonęła w plakatach pod hasłem ,, Pomóż czarodziejką żywiołów " Na dole widniał napis osoby zainteresowane prosiły o zgłoszenie się do Lilianny i Vanessy. Następnego dnia bliźniaczki nie mogły się opędzić od chętnych po pierwszej przerwie miały już 50 uczestników 

sobota, 14 listopada 2015

Fałszywa przyjaźń ( Trochę odbieg od rozdziałów ) :)

Jeśli ktoś z moich czytelników doświadczył fałszywej przyjaźni                 to ten post jest specjalnie dla was !!!

1.Wciaż te same błedy,na co dzień popełniamy 
a potem znowu mysle,czy napewno robie dobrze
serio glupia jestem,czy juz tak nawina bywam
by nazywac przyjacielem,potem to przezywac
serio tu juz nie wiem,gdzieś mam to wszytsko
ile razy sie zawiode,by ponownie upasc nisko
zwiodłam sie na tobie,i na całej tej przyjazni
a mówilas obiecuje bede zawsze

Ref: widze jak to jest,wszysstko jest inaczej
Poddałam sie bez walki,starczy tych wybaczen
nie jestes ta osobą,zmieniłas sie to zrozum
juz nie bedzie jak kiedys,nie wrocimy do poczatku

2.Co od zycia oczekujesz,pewnie sama tego nie wiesz
A co u mnie,juz nie pytaj,co bedzie to bedzie
Jeszcze wczoraj taka bliska,dziś zupełnie inna,obca
juz nie jestem ci potrzebna
Latwo to mi nie jest,wcale nie zaprzecze
no powiedz bedzie łatwiej jak poprostu stad odejde
odsune sie na bok bo tego właśnie chciałaś ,
moze zrozumiesz mnie wkrótce 

3 Nasza historia się skończyła zamknęłam ten rozdział
   Szybko nie zapomnę, tyle lat byłaś przy mnie a teraz 
   nagle oddaliłaś się. No i co dobijesz mnie ? 
   Chyba nie rozumiesz tego co to przyjaźń jest ? 
   Gdybys mnie znała szybko byś się opamiętała 
   Co potrafisz ? Wytykać palcem błędy. Może popularna jesteś 
   Ale ja znam cie inną niz wszyscy. Czy dwie twarze masz ? 
     


  Dwie zwrotki napisała Aksa ( raperka ) trzecia jest w moim wykonaniu . 
 Pozdrawiam i życze prawdziwej przyjaźni ( Ja juz ją znalazłam ) 

niedziela, 1 listopada 2015

Powrót dawnej znajomej !!!

                        Rozdział dwudziesty czwarty 

Zobaczyły dawną znajomą która wcześnie powiedziała ,, Jeszcze was dopadnę "
- Może mnie nie pamiętacie ale jestem Jessie jedna ze stada wampirów. Teraz wypełnię swoją obietnice.
Dziewczyny stanęły jak zamurowane, nie wiedziały co zrobić. Nagle Jessie podeszła bliżej rzuciła jakiś przedmiot który złapała Lili. Podczas trzymania tajemniczej rzeczy stało się coś nie oczekiwanego obydwie dziewczyny nie mogły się ruszyć. W tedy Jessie podeszła do nich, wyciągnęła kły jeszcze czerwone od poprzedniego posiłku.
Już wbijała je w szyje Liliany kiedy jakaś magiczna siła odepchnęła ją tak daleko że dziewczyny straciły ją z zasięgu wzroku 
- Co to była za siła, o się stało z wampirzycą ? - spytała przerażona Lili
- Tego nie wiem, ale jeśli szybko nie zdobędziemy Rusji to 
Nie zdążyła skończyć zdania kiedy Lili już przeglądała pobliskie pagórki w poszukiwaniu dziwnej rośliny, siostra od razu do niej dołączyła ale w oczy rzuciło jej się niewielkie wzgórze tętniące soczystą zielenią. Faktyczne była tam Rusja, Vanessa wyrwała ją z korzeniami ale zrobiła to bardzo ostrożnie, wyczarowała worek w który włożyła roślinę, 
Teraz pełne obawu czy Jessie nie wróci szły szybko przez ponury las nagle Lili złapała za rękę siostrę i powiedziała 
- Poczekaj, co ona nam wtedy rzuciła, chodźmy zobaczyć o to jest 
- Dobrze ale szybko- zgodziła się siostra 
Kiedy dotarły na tym razem mroczną polane zaczęły szukać przedmiotu. Nagle Lili krzyknęła 
- Mam 
Siostra podbiegła do niej. Okazało się że Lili trzyma w ręku kieł coś takiego jak duża zawieszka do naszyjnika 
Dziewczyny postanowiły że powiedzą o tym dyrektorce ale co to było ?