poniedziałek, 28 marca 2016
niedziela, 20 marca 2016
Dziwna rozmowa
Rozdział drugi :)
02.09.2015
Drogi Pamiętniczku tak wygląda nasza wyprawa na grzybki :)
Wróciłam do domu tam już czekała Nina i Zuza. Młodsza z sióstr wybiegła na przed pokój i krzyczała:
- Mama bierze nas na grzyby - pełna entuzjazmu
- Naprawdę ? - pytałam nie dowierzając
- Tak - śmiała się Nina
U nas spędzenie czasu z mamą to przyjemność. Jak już wcześniej wspomniałam mama haruję od świtu do nocy i jest to prawdziwą rzadkością choćby takie wyjście na grzyby.
- Kiedy idziemy ? - zagadnęłam
- Teraz - odparła mama
Szybko spakowałam po 3 kanapki ( Bo należymy do głodomorów, a wyprawy na grzyby zazwyczaj są długie i nie wracamy do póki nasze koszyczki się nie zapełnia. A trzeba wiedzieć że koszyczki każdej z nas są bardzo duże ). Kanapeczki z szynką i z serem idealnie spożywa się z wodą mineralną i czymś słodkim w naszym przypadku po małym bananku włożyłam nie postrzeżenie do plecaczka każdej z nas. U nas zbieranie grzybów odbywa się w ogromnym lesie mającym około 27 kilometrów długości i 6 kilometrów szerokości w bardzo nie typowy sposób otóż : Dzielimy się na dwie grupy Ja i Zuza w pierwszej a w drugiej mama i Nina. Mamie i sobie do plecaka włożyłam po małym kocyku Wyruszamy z jednego punktu w dwie przeciwne strony idziemy cały czas prosto aż do momentu kiedy spotkamy ,, Wielki kolorowe drzewo " Tak je nazywamy rośną one po dwóch stronach lasu ( Bo ,, Wielkie kolorowe drzewa występują w liczbie mnogiej jaką jest 2 ) Kiedy ujrzymy kolorowe drzewa każda grupa zawraca i czeka na tą drugą w miejscu gdzie wyruszyli ) Ale jest jedno ale w miejscu gdzie stoi ,, Wielkie kolorowe drzewo " rozkładamy kocyk i tam spożywamy posiłek. Pewnie zastanawiacie się z kąt ta nazwa ,, Wielkiego kolorowego drzewa.Kiedy jako mała dziewczynka poszłam z mamą do lasu zobaczyłyśmy spore drzewo a na jego koronie wypoczywały motyle o rozmaitym umaszczeniu. Niestety nie umiem wam tego wytłumaczyć ale Nina je narysowała.
- Mama bierze nas na grzyby - pełna entuzjazmu
- Naprawdę ? - pytałam nie dowierzając
- Tak - śmiała się Nina
U nas spędzenie czasu z mamą to przyjemność. Jak już wcześniej wspomniałam mama haruję od świtu do nocy i jest to prawdziwą rzadkością choćby takie wyjście na grzyby.
- Kiedy idziemy ? - zagadnęłam
- Teraz - odparła mama
Szybko spakowałam po 3 kanapki ( Bo należymy do głodomorów, a wyprawy na grzyby zazwyczaj są długie i nie wracamy do póki nasze koszyczki się nie zapełnia. A trzeba wiedzieć że koszyczki każdej z nas są bardzo duże ). Kanapeczki z szynką i z serem idealnie spożywa się z wodą mineralną i czymś słodkim w naszym przypadku po małym bananku włożyłam nie postrzeżenie do plecaczka każdej z nas. U nas zbieranie grzybów odbywa się w ogromnym lesie mającym około 27 kilometrów długości i 6 kilometrów szerokości w bardzo nie typowy sposób otóż : Dzielimy się na dwie grupy Ja i Zuza w pierwszej a w drugiej mama i Nina. Mamie i sobie do plecaka włożyłam po małym kocyku Wyruszamy z jednego punktu w dwie przeciwne strony idziemy cały czas prosto aż do momentu kiedy spotkamy ,, Wielki kolorowe drzewo " Tak je nazywamy rośną one po dwóch stronach lasu ( Bo ,, Wielkie kolorowe drzewa występują w liczbie mnogiej jaką jest 2 ) Kiedy ujrzymy kolorowe drzewa każda grupa zawraca i czeka na tą drugą w miejscu gdzie wyruszyli ) Ale jest jedno ale w miejscu gdzie stoi ,, Wielkie kolorowe drzewo " rozkładamy kocyk i tam spożywamy posiłek. Pewnie zastanawiacie się z kąt ta nazwa ,, Wielkiego kolorowego drzewa.Kiedy jako mała dziewczynka poszłam z mamą do lasu zobaczyłyśmy spore drzewo a na jego koronie wypoczywały motyle o rozmaitym umaszczeniu. Niestety nie umiem wam tego wytłumaczyć ale Nina je narysowała.
Zgodnie z obietnicą mamy wyruszyłyśmy na grzyby. Postępowałyśmy zgodnie z tradycją. Kiedy trochę oddaliłyśmy się od mamy i Iny siostra zagadnęła mnie
- Kim jest Kacper z II klasy ?
- Śmieszna historia długo by opowiadać. Taki kolega a co ?
- Wyczaił mnie na facebooku i do mnie pisał - odparła Zuzu
- Co do ciebie pisał ? - spytałam zdenerwowana
- Pokaże ci - powiedziała wręczając mi swój telefon
Rozmowa Zuzy z Kacprem
- Hej ty jesteś siostrą Nikoli z I A gimbazy ? Ona chodzi do Szkoły Gimnazjalnej im Mari Skłodowskiej Curie. - Kacper
- Hejj tak to moja siostra a co ? - Zuza
- Mam do ciebie pytanie w sprawie Niki - Kacper
- Jakie ? - Zuzanna
- Ona ma chłopaka ? - Kacper
- Z tego co wiem to nie - Zuzu
- Ok a gdzie mieszkacie ? - Kacper
- Tulipanowo, Ul. Akacjowa 118 - Zuza
- A będziecie dziś w domu ? - Kacper
- Nie ale jutro będziemy - Zuzanna
- Ok pa
- Pa
Zuzu i Nikola w lesie
- Ty ty głupia dałaś mu nasz adres ? - jąkałam się
- Taaa i co ?
- To że obcym ludziom nie daję się tak po prostu swojego adresu - mówiłam
- Nie głoś mi kazań a poza tym on w cale nie jest dla ciebie obcy
Opuściłam głowę i parsknęłam ustami. Pomyślałam sobie ,, Zuza to moja siostra i najlepsza przyjaciółka "
- On ci się podoba - powiedziała Zuza
- Nie w cale nie dlaczego tak sądzisz ? - spytałam nerwowo
- Bo jak czytałaś to zrobiłaś się cała czerwona - odparła przez cichy śmiech
- Ty się zajmij zbieraniem grzybów !
A co jeśli on mi się faktycznie podoba ? Nie nie. Mój ostatni chłopak zostawił mnie po 6 miesiącach. I w ten sam dzień wyznał miłość mojej znienawidzonej koleżance Małgośce ( Ze starej szkoły ) Przepłakałam dwie noce. Nawet nie byłam w szkole a misiek w którego się wypłakiwałam był tak mokry że kapało z niego jak z gąbki. Nie nie mogę się zakochać ale ona dopadnie mnie wcześniej czy później. Wiem że Miłość ta diablica i tak i tak zrobi ze mnie swoją sługę.
sobota, 5 marca 2016
wtorek, 16 lutego 2016
Pierwsza lekcja i niezwykła znajomość ♥
Rozdział Pierwszy
02.09.2015
Mój pierwszy dzień w nowej szkole
To był mój pierwszy dzień w nowej szkole, znaczy w gimnazjum. Weszłam do szkoły przez tylnie wejście. Byłam całkiem sama nie wiedziałam co robić. W końcu postanowiłam udać się do szatni, szukałam pomieszczenia oznaczonego ,, Klasa I a " Kiedy weszłam do środka zobaczyłam jakąś dziewczynę wiążącą prawego buta. Podeszłam i powiedziałam śmiało
- Cześć jestem Nikola
- Aha- odparła ponuro dziewczyna
- A ty jak masz na imię ? - zapytałam
- Adrianna - burknęła dziewczyna
Adrianna już miała zamiar odejść kiedy krzyknęłam
- Duśka poczekaj
A ona stanęła jak wryta odwróciła się i odparła
- Nie mów tak na mnie a jeśli już masz używać ksyw to mów na mnie Adrii
- Ok Adrii poczekasz za mną ?
- Skoro muszę
- Nie musisz ale nie bardzo wiem co mamy za lekcję i gdzie jest klasa
- To podobnie jak ja - powiedziała Adrii chyba po raz pierwszy się uśmiechając
- Ok sprawdzę co mamy za lekcję na komórce mam tam plan lekcji
- Nie musisz już to zrobiłam mamy Chemie w klasie nr 9 z Tokarską
Kiedy już się przebrałam. Poszłyśmy z Adrii szukać klasy nr 9. Położyłyśmy plecaki pod klasą miałyśmy właśnie zwiedzać budynek, kiedy tu nagle zadzwonił dzwonek.
- Z kim siedzisz w ławce ? - spytałam
- Z Amandą
Nic nie odpowiedziałam. Miałam nadzieje że to właśnie ze mną usiądzie Adrii. Klasę otworzyła nam mile wydająca się pani Tokarska.
- Cześć jestem Nikola
- Aha- odparła ponuro dziewczyna
- A ty jak masz na imię ? - zapytałam
- Adrianna - burknęła dziewczyna
Adrianna już miała zamiar odejść kiedy krzyknęłam
- Duśka poczekaj
A ona stanęła jak wryta odwróciła się i odparła
- Nie mów tak na mnie a jeśli już masz używać ksyw to mów na mnie Adrii
- Ok Adrii poczekasz za mną ?
- Skoro muszę
- Nie musisz ale nie bardzo wiem co mamy za lekcję i gdzie jest klasa
- To podobnie jak ja - powiedziała Adrii chyba po raz pierwszy się uśmiechając
- Ok sprawdzę co mamy za lekcję na komórce mam tam plan lekcji
- Nie musisz już to zrobiłam mamy Chemie w klasie nr 9 z Tokarską
Kiedy już się przebrałam. Poszłyśmy z Adrii szukać klasy nr 9. Położyłyśmy plecaki pod klasą miałyśmy właśnie zwiedzać budynek, kiedy tu nagle zadzwonił dzwonek.
- Z kim siedzisz w ławce ? - spytałam
- Z Amandą
Nic nie odpowiedziałam. Miałam nadzieje że to właśnie ze mną usiądzie Adrii. Klasę otworzyła nam mile wydająca się pani Tokarska.
Weszła do klasy mówiąc
- Usiądźcie w ławkach ! A ja w tym czasie się wam przedstawię nazywam się Renata Tokarska i przez trzy lata będę was uczyć chemii. Jestem też waszą wychowawczynią więc daje wam na zajęcie miejsc 10 min. Informuję że jest 16 ławek. A was jest 19 osób więc zajmiecie nie wszystkie ławki chyba że niektórzy usiądą osobno. Dobrze potem się wszyscy przedstawią i powiedzą czym się interesują.
Weszłam do klasy akurat ostatnia ławka była pusta więc zajęłam ją bez wahania. Zobaczyłam tam klasę wszyscy siedzieli z kimś tylko ja byłam sama.
Trudno na pewno kogoś poznam z kimś usiądę z ławce jestem pewna - pomyślałam
( W kolejnym poście pokażę klasę, kto z kim siedzi i jakie mają zainteresowania )
W prawdzie mówiąc siedziałam sama z ławce nikt nie raczył do mnie podejść, nie miałam do nikogo urazy ale było mi przykro że moja pierwsza lekcja wygląda właśnie tak. Jednak wciąż miałam nadzieję że w moim życiu wydarzy się coś nie zwykłego na razie jednak nie miałam na co liczyć. Siedziałam przygnębiona w ławce nagle poczułam jak do oczu zaczęły napływać mi łzy. Poszłam do biurka pani i spytałam czy mogę wyjść do łazienki. Dostałam pozwolenie powoli wyszłam z klasy. Kiedy zamknęły się za mną drzwi pobiegłam w stronę wc już płacząc weszłam do łazienki zamknęłam się w kabinie i zaczęłam płakać. Nagle do pomieszczenia ktoś wszedł. Wyszłam sprawdzić kto to. Ku mojemu zdziwieniu osoba którą zobaczyłam to chłopak
- Ej to męska toaleta - powiedział z kpiną w głosie
- Co ?
- Wydaje mi się że jesteś nowa i jeszcze nie znasz dobrze tej szkoły a z roztargnienia weszłaś do męskiej.
Przytaknęłam po czym wybiegłam z WC. A on za mną czego nawet nie zauważyłam złapał mnie za rękę i powiedział
- Ej tylko się przejmuj, nikomu nie powiem o tym zdarzeniu. A tak w ogóle w której jesteś klasie i jak masz na imię ?
- Nikola chodzę do I a
- Heh miło mi poznać ja jestem Kacper i jestem w II
- Dobra lece na lekcje zobaczymy się na przerwie.
Poszłam do ławki usiadłam, pomyślałam
Chyba jednak nie mam takiego pecha !
Bohaterowie ♥
Nowa historia nowi bohaterzy ♥
![]() |
| To jest Nikola ma 14 lat Ksywa : Niki |
![]() |
| Daria ma 14 lat ( Chodzi do klasy z Niki ) Ksywa : Dari |
niedziela, 14 lutego 2016
Nowa historia
,,Cześć skończyła się historia pt ,, Opowieści z magicznego pióra "
Ale już wkrótce ukaże się kolejna historia. Nastąpią też zmiany na blogu ! Dziękuje za uwagę !!!
niedziela, 31 stycznia 2016
Marta czy to ty ?
Rozdział dwudziesty ósmy
- Nie wiem czy jesteśmy gotowe - odparła niepewnym głosem Vanessa
- Dziewczynki proszę was jasne że jesteście, chodźcie lecimy
Leciały tylko one trzy bez żadnej pomocy dwie nastolatki musiały pokonać sama królową czarownic.
Weszły do zamku na środku stał złowieszczy tron pełny szpiczastych kolców, tak bardzo przyciągał uwagę że reszta sali nie miała już znaczenia. Ma środku tronu siedziała ich ciotka.
- Liliano, Vanesso, Lizo widzę że w końcu przyszłyście !
- Przyszłyśmy cie pokonać ! - krzyknęła
- A więc na co czekacie ?
Vanessa zgromadziła świetlistą kule i skierowała ją na czarownicę rozległ się wielki huk kula dymu poleciała prosto na czarownice. Kiedy już pył osiadł okazało się że czarownica nie ma ani zadrapania.
- Jak ona to zrobiła ? - spytała Lili
- Jestem odporna na wasze zaklęcia ! - złowieszczo roześmiała się królowa
- Co teraz ? - spytała
- Teraz moja kolej ! - krzyknęła czarownica
Z jej dłoni wydobyły się dwa zielone płomienie, oczy zalśniły fioletowym blaskiem. Ciotka bez wahania skierowała moc na dziewczyny. Promień odepchnął je na drugi koniec sali. Wydawało się że te już koniec kiedy stało się coś nieoczekiwanego. Przez wybite okno wleciała prawdziwa królowa tego świata.
- Mama ! - wrzasnęły dziewczynki równocześnie
- Ale jak to przecież ty nie żyjesz, zabiłam cie !? - zdziwiła się siostra
- Erabel czy nie pamiętasz dawnej obietnicy naszych przodków ? Tam gdzie życie niewinnej osoby zostanie zrujnowane po paru miesiącach będzie odbudowane !
I ni z tą ni z owąt na jej rękach pojawił się jakiś pył który pofrunął na czarownice ! A ona padła na ziemie jak zabita
- Dziewczynki mamy 2 godziny na uwolnienie Marty !
- Zaraz, zaraz jakiej Marty ? - spytała Lili
- Marta to córka Erabel mieszka głęboko w lochach i nikt nie wiem o jej istnieniu ponieważ zaraz po jej narodzeniu wasza ciotka porzuciła ją w lochach. Marta jest rok starsza od was. Wiem dokładnie gdzie jest musimy ją uwolnić! A ona zrobi resztę w czasie kiedy ona będzie walczyć wszystkie światy się zatrzymają i tylko one będę mogły się poruszać, walczyć, pamiętać co w ogóle się stało. Kiedy Marta wygra wszyscy wrócimy na ziemię. A ona obejmie rządy w królestwie czarodzieje. Aż boję się pomyśleć co będzie kiedy przegra ! A tymczasem musimy ją uwolnić !
- Dobrze - odparły dziewczynki pełne entuzjazmu
- Mamo ! Ale przecież przepowiednia mówi że to ja mam pokonać ciotkę - odparła Lili
- Nie moja kochana, przepowiednia mówi że pokona ją niewiarygodnie silna, zdolna, młoda dziewczyna !
Te słowa trochę przygnębiły Lili ale to nie czas na to żeby się smucić trzeba uwolnić Martę !
Ten sam korytarz który mijała Lili kiedy prowadzono ją do lochu. Nagle mama dziewczyn powiedziała
- Lili daj amulet który dostałaś ode mnie
Dziewczyna posłusznie wykonała polecenie. A królowa przyłożyła go do muru w którym natychmiast pojawił się otwór na kształt naszyjnika ! Chwile to trwało. a Liliana w tym czasie zagadnęła mamę
- Skoro nie jestem wybranką, czemu wszyscy i nawet ty obdarzają mnie taką mocą ?
- Bo wszyscy nawet ja do momentu kiedy straciłam życie byli przekonani że to właśnie ty jesteś wybranką. A jak to się stało że ja nie pamiętałam? Tego sama nie wiem ale podejrzewam że Erabel wymazała mi to wspomnienie
Dalej nie było czasu rozmyślać bo mur automatycznie się przesunął a za nim siedziała Marta. Wyglądała cudownie
- Ciociu nareszcie przyszłaś a to kto ?
- To moje córki Liliana i Vanessa. Marto musisz stoczyć walkę!
- To już ?
- Tak proszę ten amulet poprowadzi cię do sali gdzie przebywa twoja mama !
- Dobrze a wy tu zostańcie za jakiś czas tu wrócę.
( A więc tak jak powiedziała mama Lili i Vanessy. Czas się dla nich zatrzymał. Nie wiadomo ile trwała walka ale kiedy się zakończyła Marta z godnie z obietnicą wróciła po rodzinę )
- Wygrałyśmy !
Radość dziewczyn nie miała końca. Królowa wróciła na ziemię odebrała Lili z domu dziecka i zamieszkały wszystkie razem na wsi. Martą opiekuje się mama Vanessy ( ta która ja udawała ) razem rządzą teraz już światem czarodziejek. A po Erabel słuch zaginął
- Jak ona to zrobiła ? - spytała Lili
- Jestem odporna na wasze zaklęcia ! - złowieszczo roześmiała się królowa
- Co teraz ? - spytała
- Teraz moja kolej ! - krzyknęła czarownica
Z jej dłoni wydobyły się dwa zielone płomienie, oczy zalśniły fioletowym blaskiem. Ciotka bez wahania skierowała moc na dziewczyny. Promień odepchnął je na drugi koniec sali. Wydawało się że te już koniec kiedy stało się coś nieoczekiwanego. Przez wybite okno wleciała prawdziwa królowa tego świata.
- Mama ! - wrzasnęły dziewczynki równocześnie
- Ale jak to przecież ty nie żyjesz, zabiłam cie !? - zdziwiła się siostra
- Erabel czy nie pamiętasz dawnej obietnicy naszych przodków ? Tam gdzie życie niewinnej osoby zostanie zrujnowane po paru miesiącach będzie odbudowane !
I ni z tą ni z owąt na jej rękach pojawił się jakiś pył który pofrunął na czarownice ! A ona padła na ziemie jak zabita
- Dziewczynki mamy 2 godziny na uwolnienie Marty !
- Zaraz, zaraz jakiej Marty ? - spytała Lili
- Marta to córka Erabel mieszka głęboko w lochach i nikt nie wiem o jej istnieniu ponieważ zaraz po jej narodzeniu wasza ciotka porzuciła ją w lochach. Marta jest rok starsza od was. Wiem dokładnie gdzie jest musimy ją uwolnić! A ona zrobi resztę w czasie kiedy ona będzie walczyć wszystkie światy się zatrzymają i tylko one będę mogły się poruszać, walczyć, pamiętać co w ogóle się stało. Kiedy Marta wygra wszyscy wrócimy na ziemię. A ona obejmie rządy w królestwie czarodzieje. Aż boję się pomyśleć co będzie kiedy przegra ! A tymczasem musimy ją uwolnić !
- Dobrze - odparły dziewczynki pełne entuzjazmu
- Mamo ! Ale przecież przepowiednia mówi że to ja mam pokonać ciotkę - odparła Lili
- Nie moja kochana, przepowiednia mówi że pokona ją niewiarygodnie silna, zdolna, młoda dziewczyna !
Te słowa trochę przygnębiły Lili ale to nie czas na to żeby się smucić trzeba uwolnić Martę !
Ten sam korytarz który mijała Lili kiedy prowadzono ją do lochu. Nagle mama dziewczyn powiedziała
- Lili daj amulet który dostałaś ode mnie
Dziewczyna posłusznie wykonała polecenie. A królowa przyłożyła go do muru w którym natychmiast pojawił się otwór na kształt naszyjnika ! Chwile to trwało. a Liliana w tym czasie zagadnęła mamę
- Skoro nie jestem wybranką, czemu wszyscy i nawet ty obdarzają mnie taką mocą ?
- Bo wszyscy nawet ja do momentu kiedy straciłam życie byli przekonani że to właśnie ty jesteś wybranką. A jak to się stało że ja nie pamiętałam? Tego sama nie wiem ale podejrzewam że Erabel wymazała mi to wspomnienie
Dalej nie było czasu rozmyślać bo mur automatycznie się przesunął a za nim siedziała Marta. Wyglądała cudownie
- Ciociu nareszcie przyszłaś a to kto ?
- To moje córki Liliana i Vanessa. Marto musisz stoczyć walkę!
- To już ?
- Tak proszę ten amulet poprowadzi cię do sali gdzie przebywa twoja mama !
- Dobrze a wy tu zostańcie za jakiś czas tu wrócę.
( A więc tak jak powiedziała mama Lili i Vanessy. Czas się dla nich zatrzymał. Nie wiadomo ile trwała walka ale kiedy się zakończyła Marta z godnie z obietnicą wróciła po rodzinę )
- Wygrałyśmy !
Radość dziewczyn nie miała końca. Królowa wróciła na ziemię odebrała Lili z domu dziecka i zamieszkały wszystkie razem na wsi. Martą opiekuje się mama Vanessy ( ta która ja udawała ) razem rządzą teraz już światem czarodziejek. A po Erabel słuch zaginął
Koniec
Dziękuje że byliście ze mną do końca ! To wy dawaliście mi siłę na pisanie tego bloga. Dziękuje jeszcze raz. O szczegółach dowiecie się w kolejnym poście ! :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)


































